czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział II : Opuszczony dom .

  Nie mogłam się pozbierać po tym jak najprzystojniejszy chłopak w szkole zaprosił mnie na randkę w opuszczonym domu. W sumie nie jest aż tak źle. Myślałam, że jest w związku z Lisą . Jak to mówią "cuda się zdarzają" . Szczerze ? Miałam straszną tremę, nie mam zielonego pojęcia co na siebie włożyć. Ale  może najpierw opiszę wam chodzącego ideała .?
Ben  -  Kochają się w nim wszystkie dziewczyny z naszego liceum. Chłopak (brunet) z bujną grzywą, trochę poprawioną lakierem do włosów. Brązowe, oczy pełne nienawiści, jakby chciały kogoś zabić. Wysoki , dobrze zbudowany . IDEAŁ.
No więc 2 godziny spędziłam w szafie wywalając  z niej sterty ubrań, niestety wszystkich po Megg. Wszystkie były niemodne i brzydkie.  Zadzwoniłam po moją ostatnią deskę ratunku, Ally. Nie chciałam jej mówić co się stało, niestety nie miałam innego wyjścia. To moja pierwsza randka. Jestem zupełnym przeciwieństwem Ally. Ona jest ładna, bogata, pięknie się ubiera i ma włosy do pasa. A ja ? Noszę ciuchy   po Megan . To takie krępujące.
-Hej Ally.  Słuchaj, mam do ciebie sprawę. Ben zaprosił mnie na randkę i nie mam co na siebie włożyć. Pomożesz mi ?
-Na randkę ?! Ojej już biegnę , pojawię się za 4 minuty , wezmę parę rzeczy . OPOWIESZ MI WSZYŚCIUTEŃKO.
- Dzięki - wypowiedziałam krucho i zakończyłam rozmowę . Nie lubię jak świat toczy się wokół mnie. Wolę być szarą myszką.
10 minut później zawitała w moim dom Al. Opowiedziałam jej wszystko, lecz nie przyznałam się gdzie się umówiliśmy . Ally jest bardzo przewrażliwiona i wszędzie widzi niebezpieczeństwo, a co dopiero w lesie, w opuszczonym domu. Skłamałam , że będę w klubie. Nie było mi z tym oczywiście łatwo, ale jasne , że jak wrócę to powiem jej gdzie byliśmy.
 Al. dała mi swoją ukochaną skórzaną kurteczkę. We wnętrzu skakałam wprost z radości. Dała mi pod nią T-Shirt z zespołem "Nirvany" i  obcisłe rurki. Jako buty służyły mi także JEJ glany  . Wyglądałam fantastycznie. Włosy związałam w koński ogon . Kiedy wyszłam , Ben czekał na mnie przed domem, nowym samochodem. Oniemiał na mój widok, a ja byłam bardzo wdzięczna Al.'i .
 Wreszcie znaleźliśmy się w opuszczonym domu . Było tam strasznie, ale rzeczywiście górowała tam cisza i spokój.  Ale niestety ze strachu cała drżałam , a szczególnie wtedy, gdy Ben zaproponował , że zostawi mnie samą na 1o minut i pojedzie dla nas po piwa.  Znowu zatonęłam w jego oczach . Po paru minutach zorientowałam się , że ben na serio  pojechał po alko. , a ja zostałam zupełnie sama. Sama w środku nocy , w środku lasu , w środku opuszczonego domu. Cała drżałam. Schowałam się w kąt i cichutko płakałam . Bałam się każdego szelestu. Minęło pół godziny , a Bena jeszcze nie było. Nagle dał się usłyszeć samochód. Wybiegłam z domu jak ostatnia idiotka, kiedy zorientowałam się, że dwóch facetów siedzących w samochodzie, to wcale nie Ben. Stałam jak wryta i drżałam.....
Zemdlałam . Wiem to , gdyż obudziłam się po 10 minutach w tym domu . Nade mną stali ci dwaj , którzy na pierwszy rzut oka stali się Benem .
Chciałam wstać ze starej , zakurzonej kanapy , ale coś mnie powstrzymało. Raczej ktoś.  Faceci byli całkiem trzeźwi . Jeden z nich rozpinał rozporek . Tak strasznie się bałam . Jak małe dziecko. Na moje nieszczęście zobaczyłam już zupełnie nagiego faceta. Podszedł do mnie i powiedział , że jeżeli pisnę słówko, stracę ojca tak jak matkę. Zaczęłam głośno ryczeć, krzyczeć, błagać o pomoc. W tej chwili znienawidziłam Bena. Wykorzystał moją naiwność i zostawił mnie samą w lesie . Cała drżałam .
Facet podszedł do mnie i  zaczął mnie gwałcić. Tak głośno błagałam o pomoc. Na szczęście zemdlałam .  Obudziłam się rano, w swoim pokoju . Wciąż byłam ubrana w ciuchy All.
-A jednak. To była prawda, a nie sen.
Całe szczęście, że dzisiaj wolne od szkoły. Nigdy , przenigdy, nikomu nie powiem co się stało owego dnia. Przysięgam to .  Od tamtej pory moje życie zupełnie się zmieniło . Zaczęłam się coraz częściej ciąć, tym razem po całym ciele. Rozpoczęłam bunt.

Rozdział I : Annabell.

 Hej. Jestem Ann.  Nienawidzę szkoły , nienawidzę szkoły , nienawidzę szkoły.  Kto ją wymyślił ?! Jeśli chodzi o moje wyniki, nie należę do osób mądrych . Nic nie łapię, nauka trudno mi przychodzi, nawet gdybym miała uczyć się godzinami . Jestem w 2 liceum , a moje pełne imię brzmi : Anabell. Nie przepadam za tym imieniem , dlatego znajomi mówią mi Ann.  Moją najlepszą przyjaciółką jest Ally. Co prawda znamy się rok , ale to właśnie ona oprowadziła mnie po nowej szkole oraz to właśnie z niej czerpię inspiracje.  Ma na imię Ally . Jest miła , ale tylko dla mnie i dla Bena. Resztę zupełnie olewa , nie obchodzi jej nic , co o niej mówią. Aż jej się sama dziwię.  Dzisiaj ubrana jest w swoją przecudną skórzaną kurteczkę, której zawsze jej zazdrościłam , niestety z braku  środków materialnych chodzę w kurtce po starszej siostrze Megan. W domu mieszkam sama z tatą, Megg ukończyła szkołę i prowadzi własne życie. Mama zmarła zaraz po urodzeniu mnie. Do dzisiaj sobie tego nie wybaczam. W każdą rocznicę śmierci matki zadaję sobie ból  rozdzierając skórę żyletką.  Nienawidzę całej siebie.
- Bell, wstawaj ! Czas do szkoły ! -  Jak zawsze rano krzyknął tata. Nienawidzę kiedy wypowiada te słowa. Nigdy nie nazwał mnie inaczej jak tylko ' Bell ' . Ygh to takie słodkie, aż dreszcze odwiedzają moje ciało delektując się moim obrzydzeniem .
-Bell, drugi raz nie powtórzę, wstawaj ! -  Byłoby dobrze, gdyby nie powtórzył . Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam się szykować.
- Idealnie - Mruknęłam sama do siebie po czym zbiegłam na dół i zjadłam śniadanie. Rob ( mój ojciec ) jak zawsze czekał już na mnie w samochodzie. Ubrałam kurtkę i wsiadłam do wozu.
 Wreszcie znalazłam się w tej szkole. Na słodkim i wesołym wszakże korytarzu , znienawidzonym przeze mnie , dosłownie obok mnie stał "on" . Coś powiedział  , ale nie zrozumiałam go . Jak to mam w zwyczaju zatonęłam w jego brązowych, zawistnych oczach . Był taki przystojny . Wreszcie złapał mnie za rękę i szepnął mi do ucha cudowny komplement. Wziął mnie na ręce i wyniósł mnie ze znienawidzonego korytarza, do ciemnego , pięknego kąta , gdzie nikt nas nie widział  , zamknął mi oczy i pocałował .  W końcu zdjął rękę z moich oczu i zaprosił mnie do klubu , gdzie nie mają prawa wstępu "tapeciary"  itp.
-  Ann. ! Słyszysz ? - Kilka razy trząchnął mnie chodzący ideał  .   Zaśmiał się cichutko . Wiedział , że się w nim podkochuję.  Widział to. IDEAŁ
- Ah , tak przepraszam , denerwuję się przed testem z Chemii , przepraszam - wyjąkałam zachrypniętym i zawstydzonym głoskiem.
- Coś chciałeś ?
- W piątek są Andrzejki . Chciałabyś się ze mną wybrać na spacer do tego domu w lesie ? Byłem tam już raz, to piękne miejsce . Cisza , spokój ... odizolowanie od świata.
- Ten opuszczony ? - zapytałam zdruzgotana, ale nie chciałam dać po sobie poznać strachu  . Musiałam się zgodzić ...
- Do zobaczenia  ..
- Cześć - odpowiedziałam półgłosem.